sobota, 4 listopada 2017

Problemy wycinankowe

Jednym z kolejnych moich pierwszych rysunków techniką "tusz-piórko" była Katedra Diecezjalna w Opolu. Było to już po ukazaniu się "Informatora Kędzierzyn-Koźle" w 1993r, gdzie znalazło się kilka moich rysunków. Zachęcony bardzo pozytywnym odbiorem tamtych rysunków, wpadłem na pomysł nawiązania współpracy z "Nową Trybuną Opolską", gdzie w sobotnio-niedzielnych wydaniach ukazywały się artykuły o tematyce religijnej oraz zdjęcia kościołów z Opolszczyzny. 
Wtedy zacząłem rysować okoliczne kościoły (przy okazji doskonaląc technikę), i kilka z tych rysunków przesłałem do NTO z propozycją ilustracji tamtych artykułów. Moja propozycja spodobała się redakcji i przez wiele miesięcy publikowano moje rysunki.

Kiedyś narysowałem Katedrę w Opolu, ale nieco się "zwarzyłem", gdy odbierając oryginały rysunków zobaczyłem, że ktoś zrobił sobie wycinankę z tego rysunku, przycinając jego boki. Bardzo mnie przepraszano za to, a wszystkiemu była winna pociecha któregoś z redaktorów, która pod nieobecność tatusia postanowiła upiększyć i ulepszyć ten rysunek  :-)
Niedawno ponownie zabrałem się do narysowania Katedry Diecezjalnej w Opolu, która w ostatnim czasie została bardzo poważnie odnowiona i znacznie też zmieniło się jej otoczenie. Jednak i tutaj nie obeszło się bez problemów "wycinankowych", gdyż zaczęło szwankować mi "narządko" i nagle na rysunku zrobiłem dwa pokaźne kleksy :-(
To właściwie dyskwalifikuje rysunek, ale dawno temu nauczyłem się bardzo precyzyjnie zdejmować wierzchnią warstwę z kartonu z takimi kleksami, nie pozostawiając śladu. Choć w tym przypadku sprawa była znacznie poważniejsza, gdyż kleksy przesiąkły na drugą stronę kartonu.
Dlatego musiałem całkowicie wyciąć kleksy, a w miejsce powstałych dziur wkleić kawałki kartonu, również w sposób nie zostawiający śladu takiego zabiegu. Na szczęście wszystko skończyło się pomyślnie i rysunek został ukończony w terminie.  
Zrobiłem zdjęcie tych kleksów, ale przez nieuwagę skasowałem tę fotkę.
  Na pierwszym zdjęciu widać jedynie dwie wklejki - w środkowej części rysunku po prawej stronie


niedziela, 29 października 2017

Wyjątkowy urodzaj grzybów


W tym roku był wyjątkowy urodzaj grzybów, ale kiedyś namalowałem obraz olejny w oparciu o własne doświadczenia, gdyż dawno temu będąc u rodziny k. Żagania, widziałem coś takiego. Zawsze jest tam sporo grzybów, ale wówczas urodzaj był niesamowity i nawet na tym terenie niespotykany. 
Sam doświadczyłem, że wtedy chodząc po lasach, w niektórych miejscach trzeba było bardzo uważać gdzie postawić nogę, aby nie rozdeptać jakiegoś kozaka, kurki, podgrzybka, maślaka, itd. 

Zdjęcie użytkownika Grzegorz Fuławka.

A wówczas nikt tam nie zbierał innych grzybów - oprócz borowików - i to najczęściej tylko bardzo młodych. Co dla mnie było wręcz szokiem, szczególnie gdy przyniosłem z lasu sporo podgrzybków i kozaków, a ciocia wszystko to wywaliła do śmieci (!!!!), mówiąc , że u nich nie zbiera się takiego badziewia.

niedziela, 1 października 2017

Potrzebna jest WASZA pomoc, gdyż POTRAFICIE zdziałać cuda

Tak naprawdę nie powinien żyć. Chorzy na dystrofię mięśniową Duchenne’a rzadko dożywają trzydziestki, Miłosz tymczasem ma już 35 lat. Tylko dzięki wyjątkowej determinacji i niezmierzonym pokładom optymizmu wciąż jest wśród nas  …(-)… Całe życie Miłosza to walka. O każdy oddech, o najmniejszy ruch, o każdy kolejny dzień. Pomimo ogromnej determinacji sam Miłosz nie będzie w stanie wygrać. Potrzebuje Was. Śmierć zagląda mu w oczy od blisko trzydziestu lat, a teraz kiedy ma szansę ją pokonać, na przeszkodzie stoją tylko pieniądze...

Więcej o chorobie Miłosza Klimczaka na stronie: https://www.siepomaga.pl/silacz
Podziwiam walkę Miłosza o życie oraz życzliwość i pomoc z jaką przychodzą mu dziennikarze, artyści, sportowcy i wiele osób pomagających zbierać fundusze na pomoc dla ratowania Miłosza, na dyskotekach, festynach, licytacjach, imprezach okolicznościowych, itd. Bez tak wielkiej pomocy sam Miłosz nie dałby sobie rady.

Ja również postanowiłem przekazać na ten cel jedną ze swoich prac, tj. kompletnie oprawiony oryginał rysunku pt. Studnia pielgrzyma (wykonanego techniką „tusz-piórko”), który pochodzi ze zbioru pt Piórkiem po Jasnej Górze, a ten zestaw reprodukcji był dostępny w sklepach wokół Jasnogórskiego Sanktuarium.
Zapraszam do rozpropagowania oraz internetowej licytacji oryginału tego rysunku na: https://www.facebook.com/groups/pomocdlamilosz/

Licytacja tej pracy (wym. (A4, z oprawą 48x38), trwać będzie do 20 października 2017r.
Pomóżmy również w ten sposób zbierać fundusze na pomoc dla Miłosza Klimczaka.
Serdecznie pozdrawiam.
Z uszanowaniem - Grzegorz Fuławka 

niedziela, 13 sierpnia 2017

Czyszczenie starego obrazu



Niedawno zgłosił się do mnie pewien pan (stały klient) z Niemiec, z propozycją abym wyczyścił i usunął zabrudzenia na obrazie, który wyszperał na jakiejś aukcji czy wyprzedaży staroci.
Ten pan jest entuzjastą dawnych dzieł sztuki, i zawsze gdy coś przywiezie do naprawy czy konserwacji, to niemal dech mi zapiera z wrażenia
Jak zawsze, tak i tym razem przywiózł do oczyszczenia i drobnej renowacji obraz z "najwyższej półki" malarstwa europejskiego, tym razem obraz marynistyczny. 




Obraz jest namalowany na płótnie, ok. 100 lat temu, sygnowany, a w czasie zabiegów usuwania zabrudzeń odkryłem , że obraz ma również nadany autorski numer katalogowy. Upływ czasu, oraz różne warunki w jakich przebywał obraz, spowodowały pewne trwałe – bardzo minimalne - jego uszkodzenia, ale one tym bardziej ukazuje wielką klasę obrazu i  twórcy tego dzieła.
 






Sama technologia malowania obrazu zawiera też pewne ciekawostki techniczne, o których poinformowałem mego klienta. Tak opis jak i prezentację zdjęć obrazu, publikuję za wiedzą i zgodą jego właściciela.


poniedziałek, 31 lipca 2017

Kolejny reportaż w Radiu Opole



Bardzo się mile jestem zaskoczony kolejny reportażem na mój temat w Radiu Opole, za co bardzo serdecznie dziękuję pani Agnieszce Pospiszyl, prezesowi radia panu Piotrowi Mocowi oraz całej ekipie Radia Opole.
Nigdy nie myślałem, że w takim pośpiechu, niezłym rozgardiaszu i wielkim zamieszaniu (w jakim ostatnio nie tylko ja się znalazłem), pani Agnieszka Pospiszyl zrobi aż tak świetną robotę J Jeszcze raz - serdeczne dzięki J

„Stańczyk”, czyli aktualny klimat zadumy.



Od pewnego czasu zaobserwowałem jakby wzmożony „ruch w obrazach”, gdyż co pewien czas otrzymuję bardzo ciekawe zamówienia.
Swoją przygodę z obrazami rozpocząłem od namalowania pejzażu, ale jednym z pierwszych obrazów było namalowanie „Stańczyka” wg znanego obrazu Jana Matejki. Wybrałem go wówczas z dwóch powodów.
Po pierwsze; zawsze Stańczyk robił na mnie ogromne wrażenie, a po drugie; zaczynając malować, natychmiast „skoczyłem na głęboką wodę”, gdyż uznałem, że jeżeli dobrze namaluję tak charakterystyczną twarz oraz wyjątkowo wymownie splecione ręce Stańczyka, to będę miał jakąś pewność, że mogę „bawić się w malowanie” innych obrazów. 
 Tamten pierwszy mój „Stańczyk” sprzed ponad 30 lat trafił do mego kuzyna i do dzisiaj wisi u niego w domu na honorowym miejscu .


 Kilka miesięcy temu zobaczył ten obraz znajomy kuzyna , mieszkający w Czechach. Mężczyzna ów od zawsze był zafascynowany malarstwem J. Matejki, toteż zgłosił się do mnie z propozycją namalowania obrazu wg ściśle określonych wymiarów.

Było to już chyba moje trzecie lub czwarte podejście do tego dosyć trudnego obrazu, ale ta ostatnia wersja jest chyba najlepsza. 


Obraz wypadło mi malować w dosyć trudnym i skomplikowanym dla mnie okresie, a z uwagi na brak czasu i bardzo napięte terminy, robiłem go w pewnym ciągu czasowym, bez oglądania się na porę dnia (dzień, noc, do białego rana, itd.). Jedynie końcowe poprawki i korekty robiłem przy bardzo dobrym świetle dziennym.
Pokazuję dokumentację fotograficzną z procesu malowania „Stańczyka”.


 Ten obraz szczególnie ostatnio jest jakby wyjątkowo aktualny, gdyż oddaje pewien „klimat” zadumy nad tym, co ostatnio od kilku lat dzieje się w Polsce.

Tu chciałbym zasygnalizować też pewną ciekawostkę na temat tego ponadczasowego dzieła Jana Matejki, o której to ciekawostce mało kto wie. 
 Wszyscy ten fragment, jak i całość obrazu znamy jako „Stańczyk”, ale jest to druga nazwa tego obrazu, pewien skrót, gdyż pierwotnie Jan Matejko swemu dziełu nadał tytuł:
„Stańczyk w czasie balu na dworze królowej Bony, kiedy wieść przychodzi o utracie Smoleńska”.